Kiedy byłem Redem…

Kiedy byłem Redem…

Mam wiele imion , nie one są tu istotne. Pochodzę z wielu miejsc, jestem zlepkiem wielu historii. W każdym miejscu, zaczynałem nową historię i przybierałem kolejne imię. Podobne do poprzedniego, ale inne, następne. Imiona są przypisane do miejsc i historii. Zacierają się z czasem, zmieniają się z czasem, ewoluują.

Imiona można zapomnieć, imiona można wyprzeć, lecz zawsze zostawią ślady. Imiona można przywołać, to na tym polega ich siłą. Często jest to zbyt proste, często trudne, jak teraz.

Red, potrzebuje cię. Nim stałeś się IntoTheRedem. Red mówię do ciebie, Red budź się, przytomniej.

– Przecież zniszczyłem tą maskę, zabiłem w sobie, pamiętasz kiedy umarłeś Red?

Umarłeś Red, zabiłem Cię, sztyletem codzienności, sztyletem rutyny. Byłem z tego cholernie dumny, Twoja maska mi bardzo ciążyła. Dzisiaj znowu cię potrzebuję, dzisiaj znowu założę twoją maskę. Kiedy umarłeś Red¿
Nie wiesz? Mam to przypomnieć?

Dobrze więc od początku…

Stoisz właśnie w tej chwili, na dachu jednej z Toruńskich kamienic. Obok stoi Ona, piękna jak zawsze.

Podjęliście decyzję, choć chyba już wtedy widzieliście, jakie mogą być konsekwencje.
Wiesz ell, to będzie CIEKAWY rok.
Wiem Red. Doskonale wiem.
Po czym spojrzała na ciebie, doskonale niebieskimi oczyma. Po latach wciąż widzisz te oczy…

Red, to właśnie wtedy się urodziłeś, Red powstałeś na dachu jednej z Toruńskich kamienic.

Ell była kobietą, kolejną, zarazem pierwszą.
Choć obecnie jest kim innym, była miłością Reda, była jego bratnią dusza. Towarzyszką i natchnieniem.

– Kiedy byłem Redem kochałem ją. Dziwnym rodzajem miłości. Była moja bratnią dusza, kochanką i spowiedniczką. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Żadnych sekretów. Naprawdę zastanawiam się jak to było możliwe, że potrafiliśmy zrzucić wszystkie maski.
Potrafiliśmy stać naprzeciwko siebie nadzy. Nie istniał strach, nie było tematów tabu. Nigdy wcześniej ani później mnie już to nie spotkało.

Red, potrafiłeś być inny, często nieludzki, często za zimny, nie obchodził cie nikt, poza ell.

Chciałem ,naprawdę chciałem Cię opisać Red. Ale nie możesz się dziwić, że nie dam rady, nie, gdy pojawiła się ell.

Ell była piękna szczupła kobieta, o nieskazitelnie niebieskich oczach. Miała krótko ścięte włosy, co prawda zmieniała ich kolor często, lubiła najbardziej fioletowy. Do tego była cholernie inteligentna. Zdawała sobie sprawę zdecydowanie ze zbyt wielu rzeczy. Zupełnie jak Red. Razem stworzyliśmy wiele absurdów. Ell kochała zawsze sztukę. Zaraziła mnie do niej. Sama tworzyła, uzdolniona, totalna.

Ell była dla mnie muzą. Nie stawiała barier, pomagała niszczyć te które istniały. To dzięki niej wiem, że nie można krytykować ani tracić wiary we własne umiejętności.
Ell może nie była kobietą mojego życia, ale cholernie ją kochałem. Była wszechstronnie uzdolniona, diabelnie inteligentna. Tak jak ja kochała absurd i była znudzona społeczeństwem.
Spędziliśmy razem dwa lata, redell, zanim wszystko się spierdoliło, byliśmy niemal nierozłączni.

Mimo wielu imion, dzisiaj przywołuje to jedno. Red przypomnę kim byłeś…

Lubił być świetnie ubrany, styl eleganta, wypastowane idealnie czarne buty, długi płaszcz, klasyczny garnitury, koszule spięte spinkami. Typ pierdolonego Arystokraty, który myślał że jest namaszczony przez Boga. Ego rozwinięte do granic absurdy. Wiecznie znudzony, zwłaszcza społeczeństwem, które postrzegał jak bandę debili niewartych nawet spojrzenia. Kojarzony i nierozłączny z ell.

Tylko dziś znowu Cie to dopada, cień maski. IntoTheRed, nie jesteś Redem, masz silne podstawy żeby być z siebie dumny. Dużo stworzyłeś, dużo poświęciłeś. Sam dobrze wiesz, że nigdy nie straciłeś z oczu ell.

Dziś już ich nie ma, ani Rada, ani Ell. Odeszli, zgubili się w mroku historii, świat prawdopodobnie o nich zapomni. Lecz oni będą pamiętać, już zawsze, na zawsze.

Dlaczego jesteś mi potrzebny Red? Dlaczego przywołałem Twoje imię?

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: