Artysta bez materii.

Jestem mówcą, orendownikiem słowa, dyskutantem, gawędziarzem czy innym dziwnym rodzajem paskudztwa werbalnego. Mam pewną swoistą łatwość w wędrówce przez dwa światy, jednym z nich jest można powiedzieć tzw. miejsce gdzie żyje większość z nas zwane światem realnym. Drugim bardzo interesującym dla mnie jest świat abstrakcji. Mam cudowną łatwość w przenikaniu jednego z drugim. Moge otaczać się absurdem, niejasnością, lustrami czy innymi maskami, przywoływać duszki czy bogów, sam zamieniać się w duszka czy boga. Mogę. Po chwili jestem tym kim jestem – twardym biznesmenem który jest doskonale zorientowany w naszej rzeczywistości, wie czego chce i śmiało idzie do celu. Nie w świecie abstrakcji, nie jako duszek czy inna zjawa, tylko jako człowiek zorientowany na osiągnięcie konkretnego w dodatku realnego celu.

Jestem idealistą którym nigdy nie przestanę być, uwielbiam marzyć. Uwielbiam robić coś co w moim przekonaniu musi mieć cholera jasna sens. Tym wyższy, tym lepiej. Jeżeli już mówię o idealiźmie, niech będzie to jego wersja absolutna, totalna. Tylko takie wizje mają sens. Jestem anarchistą który wierzy, jest pewien, że ludzie są z natury jednostakmi dobrymi, na tyle, że nie muszą mieć nad sobą rzadnych ograniczeń. Mówisz, że świat by wtedy eksplodował? Pogrążył się w Chaosie? Wątpie, choć też mam nadzieję, że właśnie tak by było.

Nie jesteśmy indywidualistami. Jesteśmy pierdolonym stadem. Czujemy się dobrze, gdy ludzie w około robią podobnie do nas, gdy podobnie postępują. Czujemy, że wtedy wszystko jest okej. Jesteśmy pierdolonym stadem. Posiadamy wszystkie jego przywary, wszystkie wady, oraz zalety. Czujemy się stadem, potrzebujemy poklasku, potrzebujemy akceptacji otoczenia. Gdy jesteśmy silni pomagamy innym. Bo to jedyna możliwość aby tej siły nie stracić. Nie chodzi o jakas magiczną siłę która chuj wie z kąd nam przybywa, gdy pomagamy innym, ni chuja. Siłę gromadzimy, coś jak pieniądze, ale to nie one są ważne, nie są też jej wyznacznikiem. Na naszą moc pracujemy, często ciężko, dużo intensywniej niż inni. Jesteśmy obiektami zazdrości, ludzmi którzy z zewnątrz mają kurwa wszystko. Tak mamy siłę. Jedni więcej, drudzy jeszcze więcej 😉 Po pewnym czasie okazuje się, że nie damy rady sami jej utrzymać w ryzach. Musimy wtedy pomagać innm, czy mniej czy bardziej idealistycznie, tym bardziej tym w zasadzie lepiej. Nie powinniśmy mieć wątpliwości, że robimy coś co zbawia świat. Czemu ludzie którzy mają, którzty ów siłę wypracowali są zmuszeni bronić innych? Nie wiem. Wiem tylko, że jeżeli będę chciał ją zachować dla siebie, nie powiem, że zniknie, na pewno ustąpi miejsca tej gorszej i bardziej demonicznej wersji. Depresje, choroby psychiczne, to czeka ludzi posiadających moc, o ile nie zorientują się w porę.

Co więcej uważam, że aby mieć wartość dla innych, aby móc pomagać. Musisz mieć siłę i moc. W innym przpadku Twoja pomoc odniesie zupełnie odwrotny skutek. Staniesz się ciężarem, Twój umysł zaczną wypełniać jakieś dziwne rozważania na temat wdzięczności?! czy innych niedorzecznych wyczekiwanych pojęć. Nigdy za pomoc nie oczekuj wdzięczności, niech nie dziwi Cię, że zamiast oklasków dostajesz batem. Tak to po prostu wygląda. Masz moc? Przechodzisz nad tym do porządku dziennego. Nawet stwierdzasz, że to była jedyna słuchna decyzja, że w tej chwili podjbyś identyczną. To że odniosła odwrotny skutek nie jest Twoją winą, To że ktoś ma pretensje o to że mu pomogłeś, nie jest Twoim zmartwieniem. Zrobiłbyś dokłądnie to samo, jeszcze raz, bo tak po prostu czułeś, bo tak po prostu było trzeba.

Rodzi się w nas, młodych, natchnionych zyskujących na potędze coś nieodłącznego, coś czego nie doceniamy, nawet tym gardzimy. Chodzi oczywiścię o wiedzę. Której pojawia się coraz więcej, więcej i świat nagle przestaje być tym samym miejscem jakim wydawał się wcześniej. Zyskująć potęgę nabierasz coraz więcej wiedzy, z czasem zaczynasz widzieć jej ogrom, zaczynasz mówić i wiesz, że to mogą być długie godziny, to daje jeszcze więcej mocy i koło bezpieczeństwa. Wiesz, po prostu masz świadomosć, że z mocą jaką dysponujesz, nawet gdy ją stracisz, będzie to chwilowe. Dzięki między innymi ogromenj wiedzy, którą zaczynasz z czasem doceniać.

Jestem idealistą, pomagam, jak umiem, nie oczekuje nic w zamian. Co zrobisz? Spróbujesz mnie wykorzystać? Zapominasz, że mimo idealizmu i dobroci serca, wiem jak działa świat. Zapominasz, że nie nastawię drugiego policzka. Przypierdolę tak, że się nie pozbierasz albo co bardziej prawdopodobne, spojrzę tylko z politowaniem i uśmiechem.

Aha, z fanatykami się nie kłóci. Możesz się z nimi zgadzać, choć będzie im zawsze za mało. Możesz ich zjechać od góry do dołu, wyśmiać przed wszystkim w około. Tylko to nie odniesie zadnego skutku, nic ich nie nauczysz 😉 Oni nie są mądrzy, nigy nie byli inteligentni, z wiekiem stają się tylko coraz bardziej… hmm fanatyczni.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: